Pan Legierski? Facet z jajami!

Krystian Legierski, znany działacz LGBT zapowiedział, że w nadchodzących wyborach najprawdopodobniej zagłosuje na Andrzeja Dudę. Napisał o nim: "Młody, miły i w kwestii związków partnerskich nie zrobi tak samo nic jak pan Prezydent Komorowski, który na jego tle prezentuje się jak jowialny szlachciura, oderwany od rzeczywistości do tego stopnia, że publicznie stawia recepty na bolączki zwyczajnych ludzi w stylu 'proszę zmienić pracę i wziąć kredyt'”.


Panie Krystianie – szacun! Za dwie rzeczy: za odwagę cywilną i zmysł polityczny.

To pierwsze wydaje się dosyć czytelne. Poparcie dla Andrzeja Dudy ze strony środowisk LGBT wydawało się równie nieprawdopodobne jak zwycięstwo Andrzeja Dudy w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Jak świat światem, „konserwa” i LGBT miały ze sobą tyle wspólnego, że czasem przerzucały się inwektywami. A tu proszę! Światopoglądowa stabilność i wiarygodność Andrzeja Dudy okazuje się być znacznie atrakcyjniejsza niż kolejne lata obiecanek Platformy. Obiecanek, z których oczywiście nie wychodzi nic, poza lawirowaniem. Skoro taka postawa irytuje nawet Krystiana Legierskiego, to wydaje się, że platformiana polityka „fajności” doczekała swoich dni. Uczciwość intelektualna każe wskazać realne problemy Polaków niezależnie od ich orientacji seksualnej: "... Platforma mówi osobom dyskryminowanym, czy w złej sytuacji socjalnej, że w Polsce nie da się nic zrobić. Nie da się od ośmiu lat zlikwidować dwucyfrowego bezrobocia, bo takie w Polsce mamy. Nie da się w Polsce ułatwić działalności gospodarczej małym i średnim przedsiębiorcom. Wielu rzeczy się nie da zdaniem Platformy, więc jeśli się nie da, to po co nam taka partia?" - pyta zawiedziony unikami rządzącego układu Krystian Legierski.

To drugie – mówię tu o politycznej intuicji lidera LGBT – nie jest już tak oczywiste.

Platforma idzie na dno. Można zatonąć wraz z nią, jako jeden z projektów zdmuchniętych przez nieuchronnie nadciągający powiew społecznie oczekiwanych zmian. Ale można też obserwować agonię Platformy z boku co jakiś czas sugerując tonącym: „gdybyście traktowali nas poważnie, to bylibyśmy z Wami, a Wy wciąż bylibyscie u władzy”.

Z jednej zatem strony wsparcie Andrzeja Dudy zapewnia środowiskom LGBT sympatię zmęczonych władzą obywateli, ktorzy także czują się oszukani. Z drugiej strony, odcięcie się od Platformy w sytuacji minimalnej różnicy w wyniku wyborów prezydenckich wzmacnia wyobrażenie o pozycji organizacji działajacych na rzecz środowisk LGBT i podnosi ich znaczenie na rynku nowych inicjatyw politycznych. Bo przecież gdyby tylko pozostali przy Bronku…

Przyznaję, do dzisiaj podsumowywałem polityczne istnienie Krystiana Legierskiego z dużym niedowierzaniem. Od dzisiaj, przyglądać się będę uważniej, bo wiem, że trzeba mieć "jaja", żeby, jak chce Legierski: "pokazać nie żółtą, ale czerwoną kartkę Platformie, żeby ich odsunąć od władzy".
Trwa ładowanie komentarzy...