Taśmowy tasiemiec duszący PO

Kolejny odcinek telenoweli taśmowej pt. „Platforma u władzy” miał już swoją premierę. Muszę przyznać, że największe wrażenie robi na mnie nie to, że nagrania po raz kolejny odsłaniają upadek obozu władzy, ale to, że media głównego nurtu oraz organy ścigania potrafią lekko, jak gdyby nigdy nic, przejść do porządku dziennego nad tym wszystkim co jest na taśmach. Oczywiście obowiązująca prasę, telewizję i prokuraturę wersja będzie jak zwykle taka sama: Ryszard Kalisz nie spotkał się z szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Januszem Noskiem, a nawet jeśli się spotkał to ten wcale nie zdradził mu informacji dotyczących korupcyjnego zaangażowania wicepremiera i szefa MON. A jeśli nawet i przekazał, to w sumie rozmowy były podsłuchane nielegalnie, więc żadnej korupcji w Ministerstwie nie mogło być, a jedynym winnym jest ten, kto podsłuchy zainstalował. Czyli wszystko jedno, czy dopuszczono się korupcji. Ważne, że władza nie zamierza tego wyjaśnić.


Już to przerabialiśmy kilka razy: wcale nie jest prawdą, że jak wyraziła to wicepremier Bieńkowska: „Ministerstwo Gospodarki generalnie w d***e miało całe górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni (…) pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali (…) i nagle pierdyknęło". Nie jest to prawdą, bo Premier Kopacz ma już plan dla Śląska, a nawet i dla „narodu śląskiego”. Nie jest prawdą, że budkę pod rosyjską ambasadą spalić polecił minister Sienkiewicz, bo szef CBA wcale nie powiedział tego, co powiedział.

Jednak to co myślą Polacy o aferze taśmowej i rządach PO odzwierciedlają portale internetowe, a nie retuszowane wydania serwisów informacyjnych. Pobieżny przegląd portali internetowych pokazuje, że nic nie warte są kolejne socjo-sztuczki sztabowców PO. Jeszcze rok temu radykalna zmiana w rządzie miałaby znaczenie. Co więcej, najpewniej umocniłaby układ władzy na tyle, że wciąż rozdawałby karty. A dziś? Dziś na PO patrzymy z lekkim zażenowaniem. Troszeczkę jak na kogoś, kto koszmarnie się wygłupił, po czym zamiast zamilknąć usiłuje nadrobić towarzyską wpadkę opowiadając najgłośniej jak potrafi dowcip z gatunku „czerstwych”.

Emocje społeczne są już gdzie indziej. Nie ma już ruchu, którym skompromitowane władze mogłyby wrócić do gry. Nikt już nie chce Platformy w roli głównej. Przełom nastąpił, a wybory parlamentarne będą jedynie jego potwierdzeniem. Czy naprawdę są w Polsce jeszcze tacy, którzy tego nie widzą? Medialny i polityczny tasiemiec pod tytułem „Platforma u władzy” przerżnął we wszystkich badaniach popularności, oglądalności i sympatii. I co tym razem premier Kopacz odwoła również wicepremiera Siemoniaka? Jednak choćby zmieniono scenarzystę, reżysera i wymieniono niemal całą ekipę aktorską, to już sam dźwięk słów „Platforma Obywatelska” każe z niesmakiem odwrócić wzrok.

Wszystkie imperia z czasem upadają. Najczęściej w pokraczny sposób, co ma miejsce i teraz. Przed nami nowe rozdanie i najpewniej całkowicie nieznana dotąd konfiguracja sceny politycznej. Formalnie wciąż jeszcze u władzy są funkcjonariusze PO, ale Polacy – podobnie jak młodzież wyjeżdżająca na wakacje po ostatnim tygodniu szkoły – już nie mogą doczekać się tego, co za chwilę się wydarzy. Jeszcze nie wiemy, ale emocje, nadzieje i oczekiwania są już w zupełnie innej rzeczywistości niż ta, którą oderwani od życia normalnych ludzi sztabowcy PO uznali za wieczność.
Trwa ładowanie komentarzy...